Suszone pomidory są dodatkiem, z którymi wcześniej nie miałam wiele do czynienia, jednak gdy trafiłam nie w sklepie, ich smak od razu ogromnie przypadł mi do gustu. Postanowiłam odtworzyć go i przygotować własną wersję. W porównaniu z tymi kupowanymi mają troszkę delikatniejszy smak i są mniej gumowate.
Słoik ten powstał z dwóch kilogramów pomidorów. Wybierałam te mniejsze sztuki, by podzielić je na połówki- wtedy najłatwiej będzie je ususzyć. Pozostawiamy skórkę, a ze środka wybieramy łyżką gniazda nasienne (nie chciałam ich wyrzucać, więc przygotowałam z nich sos do makaronu). Tak przygotowane pomidory układamy na wyłożonej papierem blasze do piekarnika, przyprawiamy (ja skropiłam je oliwą, posoliłam, dodałam suszonej bazylii i trochę pieprzu) i wstawiamy do piekarnika z termoobiegiem ustawionego na ok. 70-90 stopni. Aby pomidory mogły ładnie odparować warto na czas suszenia uchylić drzwiczki piekarnika. Ja suszyłam je trochę powyżej trzech godzin, jednak warto podglądać postępy co jakiś czas, bo w zależności od piekarnika tempo suszenia może być różne. Trzeba też uważać, aby nie ususzyć ich zupełnie na twardo, powinny znacznie zmniejszyć swoją objętość, ale zachować elastyczność.
Gdy pomidory są już gotowe wkładamy je do słoika, podgrzewamy oliwę w garnku (w wersji bardziej oszczędnościowej można zamienić ją na olej albo zmieszać je razem, jednak oliwa świetnie pasuje, a po zjedzeniu pomidorów pozostanie w niej wspaniały aromat- będzie można ją wykorzystać do innych potraw). Ciepłą oliwą zalewamy pomidory w słoiku, mocno zakręcamy i odwracamy słoik do góry nogami- w ten sposób zakrętka się zassie, a słoik stanie się hermetyczny. Jednak trzeba pamiętać o tym, żeby słoik i zakrętka były zupełnie czyste, inaczej pomidory mogłyby się szybciej zepsuć.
Bon appetit!
poniedziałek, 3 września 2012
wtorek, 7 sierpnia 2012
Jabłecznik idealny!
Przepyszny jabłecznik, na ciepło z lodami potrafi podbić serca rodziny i znajomych. Dla zwolenników twardszej wersji- warstwa jabłek może zostać przykryta ciastem, delikatniejsza jednak jest z kruszonką na wierzchu. Aby zaoszczędzić jak najwięcej czasu warto zagnieść ciasto i kruszonkę, włożyć do zamrażarki i w czasie gdy ciasto się chłodzi przygotować masę jabłkową.
Ciasto:
350g mąki
2 jajka
200g masła (ja używam margaryny Kasi)
200g cukru pudru
cukier wanilinowy
rozbite lub mielone migdały
pół łyżeczki proszku do pieczenia (opcjonalnie)
Wszystkie składniki mieszam, masło powinno być posiekane, a nie rozpuszczone, wtedy masa jest delikatniejsza. Osobiście wolę rozbite migdały, bo w konsystencji ciasta odznaczają się bardziej niż zupełnie zmielone. Po zagnieceniu ciasta na jednolitą masę należy włożyć ją w woreczek i schować do lodówki lub zamrażarki na co najmniej pół godziny (dzięki temu ciasto stanie się twardsze i mniej klejące, ułatwi to jego rozwałkowanie).
Blachę do ciasta wykładam papierem do pieczenia (wtedy ciasto łatwiej odchodzi od blachy). Ciasto można rozwałkowywać partiami i wykładać na blasze albo rozgniatać palcami bezpośrednio w niej. W tak przygotowaną blachę wlewamy masę jabłkową i przykrywamy kruszonką.
Kruszonka:Robię zupełnie standardową- zagniatam 200g mąki, 100g cukru pudru i 100g masła (musi być to w miarę dobrej jakości masło, nie margaryna, wcześniej warto wyjąć je z lodówki i pokroić na kosteczki, aby zmiękło, nie powinno używać się masła roztopionego). Kruszonka będzie właściwie wyrobiona, gdy da się całość skleić w kulę.
Masa jabłkowa:1,5kg jabłek
cytryna
150g cukru
1-2 opakowanie cukru wanilinowego
migdały całe lub w płatkach
alkohol (ja używam Krupniku i Amaretto) (wg uznania)
70g mąki ziemniaczanej (skrobiowej)
cynamon lub mieszanka przypraw do jabłecznika
Z obranych i pociętych na ćwiartki jabłek wycinam gniazda pestkowe, przygotowane tak ćwiartki kroję w plasterki grubości około 3-5mm (przygotować trzeba więcej jabłek, bo skórka i gniazda też troszkę ważą).
Pokrojone jabłka skrapiam sokiem z połowy cytryny, by jabłka nie ściemniały. Gotuję jabłka w połowie litra soku jabłkowego, dodaję cukier (ja mieszam cukier trzcinowy, zwykły i wanilinowy, może być też cukier puder), oraz kilka łyżek słodkiego alkoholu- używam Krupnika i Amaretto. Dodaję do gotującej się masy cynamon (może być też gotowa mieszanka przypraw do jabłecznika) oraz rozbite migdały (ja używam migdały całe, która sama rozbijam na drobne kawałki, można je też wyparzyć i obrać ze skórki, choć ja tego nie robię. Nadadzą się do tego też płatki migdałowe).
Gdy jabłka będą miękkie i puszczą sok, a masa się zagotuje, odlewam połowę wywaru tak, aby jabłka nie pływały w nim całkowicie. Pół szklanki odlanego soku odstawiam do ostygnięcia, masę wciąż gotuję na małym ogniu. Gdy sok w szklance ostygnie rozpuszczam w nim 70g mąki ziemniaczanej (skrobiowej) i mieszaninę dolewam do gotującej się masy jabłkowej. Dzięki temu cała masa stężeje, konsystencja jej stanie się bardziej żelowa. Zostawiamy masę do ostygnięcia (może nie być zupełnie zimna, ale nie powinna być gorąca).
Pieczenie:
Nagrzewam piekarnik do 175 stopni, wstawiam ciasto na około 45 minut (w zależności od grubości ciasta i kruszonki czas pieczenia może być różny, dlatego co jakiś czas warto zajrzeć do piekarnika), ja zwykle robię to na oko, wyjmuję ciasto gdy kruszonka ładnie się zarumieni.
Smacznego!
sobota, 18 lutego 2012
Sałatka ze słonecznikiem
Kolejne szybkie i proste danie- sałatka z prażonymi ziarnami słonecznika. Moja dzisiejsza wersja składa się jedynie z sałaty (ja używam mieszanki sałat z roszponką- można je kupić w większych sklepach m.in. w Bomi czy Biedronce, są paczkowane, podzielone na kawałki i umyte, co znacznie przyspiesza przygotowania), papryki i pomidora. No i główny punkt programu- ziarna słonecznika. Ja podsmażam je na niewielkiej ilości oleju z nasion winogron (ma on delikatniejszy smak niż oliwa i nie próbuje zdominować aromatu słonecznika, a równocześnie dodaje słonecznikowi bardzo delikatnego, ciekawszego wyrazu). Do słonecznika dodaję też szczyptę cynamonu i soli- zapach unoszący się znad patelni jest obłędny. Proces podsmażania ziaren jest krótki, dlatego warto uważać i jednak zostać przy patelni- łatwo o ich przypalenie. W kwestii zdrowotnej jest to korzystne, ponieważ ziarna nasion oleistych pod wpływem ciepła wspaniale odblokowują ich wartości odżywcze, przez co są one lepiej przyswajalne dla naszego organizmu.
Doprawianie- znów bardzo proste-skrapiam sałatkę oliwą i odrobiną octu balsamicznego, w kwestii przypraw też idę na łatwiznę- gotowe mieszanki ziół do sałatek (np. Kamis) sprawdzą się tu doskonale!
Bon apetit!
piątek, 21 października 2011
Krem z pomidorów z mleczkiem kokosowym!
Krem ten ma niesamowicie ciekawy, lekko słodkawy smak o włoskim wyrazie. W przygotowaniu jest bardzo prosty i dość szybki a pozornie trudno dostępne mleczko kokosowe można dostać w większości spożywczaków. Przejdźmy do gotowania!
Kroimy 3-5 marchewek i jedną cebulę, w garnku roztapiamy łyżkę masła z łyżką oliwy. Do tego wkładamy 2 liście laurowe i kilka kuleczek ziela angielskiego, po chwili dodajemy marchewki i cebulę. Łyżeczka cukru, trochę soli i dusimy, aż marchewka zmięknie. Gdy będzie już gotowa, dobrze jest wyjąć liście laurowe i ziele angielskie (po miksowaniu robią się nieprzyjemnymi grudkami w gładkiej konsystencji zupy), dodajemy 2 puszki pomidorów (najlepiej krojonych, koniecznie bez skórki), gotujemy, doprawiamy wg uznania (ja dodaję pieprz, sól, bazylię), a następnie miksujemy całość blenderem. Ostatecznie dodajemy mleczko kokosowe (nie dużo, po 2-5 łyżek na talerz), można posypać to grzankami (ja kupuję gotowe) lub groszkami ptysiowymi.
Bon appetit!
niedziela, 17 lipca 2011
Zapiekanka makaronowa!
Tego typu zapiekankę można przygotować praktycznie z dowolnych składników- ja robię to zawsze, kiedy trzeba "wyczyścić" lodówkę przed dłuższym wyjazdem z domu. Ta powstała z makaronu, cukinii, kawałka kiełbaski i fety. Makaron gotujemy, 3 nieduże cukinie kroimy w kostkę (ja też obieram, ale nie jest to konieczne) i podsmażamy na patelni doprawiając- sól, pieprz, coś w rodzaju ziarenek smaku- nic specjalnie wyszukanego;) kiełbaska w kostkę, feta w kostkę, trochę cebuli, wszystko do żaroodpornego naczynia i do piekanika! Można dodać do tego też pomidory pokrojone w kostkę i bazylię lub przykryć wszystko pomidorami pokrojonymi w plastry i na to plastry sera.
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Makaron z sosem pleśniowym!
Choć nazwa może brzmieć troszkę niesmacznie, jest naprawdę pyszne, a do tego niesamowicie proste- ser pleśniowy typu "lazur" (niebieski) dzielimy na małe kawałeczki, dolewamy śmietany (12%- może być zarówno gęsta jak i ta bardziej ciekła) i podgrzewamy na małym ogniu do rozpuszczenia sera. W zależności od ilości dodanej śmietany smak sosu będzie bardziej lub mniej intensywny- z początku lepiej jednak dodać mało i poczekać aż ser się rozpuści, jak będzie za ostry nie ma problemu z dolaniem dodatkowej ilości śmietany. Sos jest bardzo ciekły bezpośrednio po ugotowaniu, dlatego warto pozwolić mu trochę ostygnąć, by stał się bardziej gęsty i lepiej 'trzymał' się makaronu.
Na zimno sos ten świetnie spisuje się jako dip do warzyw- zarówno gotowanych jak i surowych. Ja np. używam do tego marchewek krojonych na 'patyczki' albo kawałków surowego kalafiora.
Smacznego!
czwartek, 2 czerwca 2011
Superszybka tortilla!
W obliczu wykorzystywania "resztek" z lodówki na działce powstało właśnie to danie- superszybka tortilla! Wystarczą jedynie zwykłe naleśniki (takich właśnie używaliśmy, jednak sądzę, że równie dobrze nadałyby się do tego gotowe, paczkowane placki do tortilli), pieczarki, szynka, ser. Pieczarki i szynkę podsmażamy, następnie wykładamy je na naleśnika, posypujemy startym serem, ja dodawałam do tego posiekany świeży koperek i zawijamy. Potem podsmażamy/ zapiekamy/ wrzucamy do mikrofalówki po to, aby ser się w pełni rozpuścił i połączył resztę składników w jedną całość. Gotowe! Można podawać z keczupem lub innym sosem np. czosnkowym.
Niestety nie mam zdjęcia, ponieważ 1) nie miałam zbytnio warunków do zrobienia go 2) i tak bym nie zdążyła zważywszy na bardzo głodnych gości:p Myślę, że danie to nie powinno być jedzone bardzo często ze względu na swoją wysoką kaloryczność, jednak przecież raz na jakiś czas można sobie pozwolić!
Przepis dedykuje Paszkowi, który właściwie jest jego głównym pomysłodawcą!
Niestety nie mam zdjęcia, ponieważ 1) nie miałam zbytnio warunków do zrobienia go 2) i tak bym nie zdążyła zważywszy na bardzo głodnych gości:p Myślę, że danie to nie powinno być jedzone bardzo często ze względu na swoją wysoką kaloryczność, jednak przecież raz na jakiś czas można sobie pozwolić!
Przepis dedykuje Paszkowi, który właściwie jest jego głównym pomysłodawcą!
Subskrybuj:
Posty (Atom)